Witaj, drogi potencjalny czytelniku, na blogu zawierającym przemyślenia własne i wspomnienia.
~~Viga vel Alisese

Główna

  archiwalia
  portfolio
  autobiografia
  podlinkuj
  polub

Tagowanie

  family [3]
  life [4]
  diary [3]
  thoughts [5]
  to be [2]

Ścieżki

  black magician
  powieści
  potter
  paucis verbis

Credits

  ©Viga vel Alisese
  Desig: Aethereality


Array

Czasu mało, a pracy...

8 (piątek) stycznia 2010

  Chwilami zastanawiam się, jak to możliwe, że w dobie postępu technicznego, im ludzie więcej urządzeń posiadają, tym mniej czasu do wykorzystania? Ironia losu?

W starym roku każdy dzielił się opłątkiem, a na Sylwestra pił wino/szampana. Rzecz niemodna, przereklamowana i na ogół rzucona w jeden worek z napisem "komercja." Postanowień i tak nikt nie dotrzyma, więc po co się niepotrzebnie łudzić?

Dziś wielki dzień. Czeka mnie bowiem kolejna randka. Tym razem z tym, co zwie się Organizacją czasu bez pracy i Społecznymi rolami pedagoga. Za taki duet to ja podziękuję.

Nastrój: W głowie huczy, myśli więcej.
Tag: life diary

Rozmowy niekontrolowane.

10 (wtorek) listopada 2009

  Idąc ulicą, usłyszeć można naprawdę pasjonujące rozmowy. Problemy dzisiejszych czasów wzrastają do rozmiarów góry lodowej.
- Gdzie byłeś?! - krzyk dziewczyny oddalonej o kilkadziesiąt ładnych metrów.
- W Himalajach! - odpowiedź znajomego.
- GDZIE?
- Na Hawajach!
- GDZIE?!
- Na Taiti!

Rozmowa trwała oczywiście kilka minut, jednak za bardzo się spieszyłam na uczelnię, aby dokładniej słuchać.

Przeprowadzki rodzinne to coś bardzo komplikującego życie, nie polecam. Malowanie można znieść, ale zmiany mebli, przestawiane wszystkiego na nowo, to doprawdy Syzyfowa Praca.

I nagle uświadomiłam sobie, że za rok o tejże porze będę daleko, w stolicy bądź w mieście Smoka Wawelskiego. Cudnie. A póki co, czeka mnie kilka randkowych miesięcy z pisaniem pracy licencjackiej. Prawda, że ekscytujące? Wiem, sama sobie zazdroszczę.

A piątego sama sobie złożyłam życzenia urodzinowe (pomijając może pięciu znajomych, którym nie były one obojętne).

Nastrój:

Bo zapomniał wół, że cielęciem był.

1 (poniedziałek) czerwca 2009

  Zapomniałam. Przez jedną, okropną chwilę zapomniałam, jak to jest być dzieckiem.
A potem już tych chwil było coraz więcej. Ciągle jest.
Boję się dorosłości, bo...
W tej chwili najbardziej obawiam się perspektywy własnej wyniosłości oraz tego, że zapomnę, jak to jest marzyć. I mieć nadzieję.

Nastrój: Akysz, egzaminy!

Zwięźle i prosto.

1 (piątek) maja 2009

  Rodzina:
Idź i nigdy nie wracaj.

Jakże cholernie mi miło.

Nastrój: It doesn't matter anymore.
Tag: life family
Designed by Aethereality.net Designed by Aethereality.net